Cholera. Mam cel...
Jeśli ktoś spędził ze mną chodź trochę czasu i chodź trochę uważa się za mojego przyjaciela to na pewno wie zapewne o czym mówię. Mam przed oczami ściśle określony cel i prowadzę wewnętrzną walkę, by go raz na zawsze zlikwidować, a ponadto cieszyć się chwilą obecną. Ostatnimi czasy zadaje sobie strasznie dużo pytań. Zmieniam się. Czasem się zastanawiam czy zmieniając siebie nie postąpiłabym lepiej. Czy mogłabym mniej w życiu stracić...?
Filozoficzne brednie. Jestem najlepszym wydaniem siebie jakie może istnieć w tym czasie i miejscu. Grunt to unikać regresu. Powtarzam to sobie codziennie jak mantrę, usiłuje sprawić by opanowała mój umysł "Bądź silna, rozwijaj się. Uwierz." To nie takie proste! Czuję, że walę głową w mur i to całkiem solidny. Sama go zbudowałam, a teraz już najwyższy czas na ciężką pracę, czas zacząć od pustej kartki. Podobno tylko tak można trafić na szczęście...
Jeśli ktoś spędził ze mną chodź trochę czasu i chodź trochę uważa się za mojego przyjaciela to na pewno wie zapewne o czym mówię. Mam przed oczami ściśle określony cel i prowadzę wewnętrzną walkę, by go raz na zawsze zlikwidować, a ponadto cieszyć się chwilą obecną. Ostatnimi czasy zadaje sobie strasznie dużo pytań. Zmieniam się. Czasem się zastanawiam czy zmieniając siebie nie postąpiłabym lepiej. Czy mogłabym mniej w życiu stracić...?
Filozoficzne brednie. Jestem najlepszym wydaniem siebie jakie może istnieć w tym czasie i miejscu. Grunt to unikać regresu. Powtarzam to sobie codziennie jak mantrę, usiłuje sprawić by opanowała mój umysł "Bądź silna, rozwijaj się. Uwierz." To nie takie proste! Czuję, że walę głową w mur i to całkiem solidny. Sama go zbudowałam, a teraz już najwyższy czas na ciężką pracę, czas zacząć od pustej kartki. Podobno tylko tak można trafić na szczęście...
Trzymajcie kciuki...?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz