Ostatnie kilka dni wyjątkowo skłoniło mnie do refleksji nad samą sobą. Myślałam o tym co mam, a co mieć bym chciała.
Koniec końcu bilans wyszedł lepiej niżbym się tego mogła spodziewać. Ustaliłam, że moją najsłabszą stroną jest brak pewności siebie, a przecież to właśnie wiara pozwala przenosić góry. Chciałabym iść po ulicy i emanować tym blaskiem który bije od tych wszystkich przepięknych kobiet z klasą, z perłami na szyjach i krwistoczerwoną pomadką na ustach. Niestety sprawia mi to problemy, prawdopodobnie jest to spowodowane moją młodością i brakiem doświadczeń które te wszystkie damy mają za sobą.
Życie w wielkim mieście nie jest proste, miałam marzenia w stylu "American dream", jednak rzeczywistość dopadła mnie i wbiła w ziemię. Jest ciężko, ale wszystkie trudności są do pokonania. Jedyną sprawą o której należy pamiętać jest to by żądać, nie prosić nie skamleć pod drzwiami tylko żądać.
Przecież nie mam samych wad, prawda...?!
Kupiłam dziś książkę "Bez ograniczeń", to właśnie nią mam zamiar rozpocząć pierwszą bitwę z moimi kompleksami. Mam nadzieję, że to ja wygram tą wojnę i pozwolę sobie na odrobiną luzu i szczęścia. Trzymajcie kciuki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz